Po 32 latach życia i pracy w Holandii postanowiłem rozpocząć kolejny etap kariery zawodowej. Tym razem w Belgii, a dokładniej we Flandrii.
Nie była to przypadkowa decyzja. Wręcz przeciwnie – dokładnie przemyślana, zarówno pod względem zawodowym, finansowym, jak i osobistym.
Zacznijmy od zarobków i warunków zatrudnienia.
Przejście z poziomu 3500 euro brutto w Holandii do możliwości osiągania ponad 5000 euro netto w Belgii robi różnicę.
Oczywiście nie oznacza to, że każdy w Belgii może liczyć na podobne warunki. Wiele zależy od branży, wykształcenia, doświadczenia, kontaktów zawodowych, umiejętności negocjacyjnych i znajomości języków obcych.
W moim przypadku ogromnym atutem okazała się znajomość czterech języków: niderlandzkiego, polskiego, rosyjskiego i angielskiego.
A teraz postawiłem sobie kolejne wyzwanie – naukę francuskiego. Piąty język? Dlaczego nie! Rozwój nie kończy się przecież wraz z otrzymaniem kolejnego dyplomu.
Warunki pracy? Tutaj Belgia naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła.
W moim miejscu pracy mam godzinną przerwę obiadową oraz zapewnione świadczenie żywieniowe.
Obecnie mój codzienny lunch kosztuje około 16 euro i jest pokrywany w ramach warunków zatrudnienia. W przyszłości planuję przejść na rozwiązanie w postaci karty zakupowej, np. Carrefour, która pozwoli mi przeznaczać około 200 euro miesięcznie na zakupy spożywcze.
To konkretne korzyści, które mają realną wartość finansową.
Ale największa różnica to podejście do pracy.
Po 32 latach w Holandii przyzwyczaiłem się do szybkiego tempa, terminów, targetów i ciągłej presji na wyniki.
W Belgii, przynajmniej w moim obecnym środowisku zawodowym, wygląda to inaczej.
Nie ma nieustannego pośpiechu. Najważniejsze jest prawidłowe i profesjonalne wykonanie pracy.
Nie udało się dzisiaj? Jeśli sprawa nie jest pilna, można wrócić do niej jutro.
W branży finansowej dokładność, odpowiedzialność i przestrzeganie procedur są szczególnie ważne. I właśnie takie podejście bardzo mi odpowiada.
A teraz coś, co cenię szczególnie – WOLNOŚĆ I DODATKOWE WYNAGRODZENIE.
Moja decyzja o podjęciu pracy w Belgii nie oznacza, że zniknąłem z Holandii.
Wręcz przeciwnie!
Nadal jestem mocno obecny na holenderskim rynku, szczególnie w Tilburgu, z którym jestem związany od wielu lat. Kontynuuję tam swoją działalność zawodową i utrzymuję relacje z klientami oraz partnerami biznesowymi.
Co więcej, moje obecne warunki zatrudnienia dają mi dużą swobodę wyboru miejsca, z którego wykonuję swoją pracę.
Nie muszę każdego dnia siedzieć przy tym samym biurku. Mogę organizować swoją pracę w sposób dopasowany do obowiązków i aktualnych potrzeb.
A za tę elastyczność i sposób organizacji pracy otrzymuję również dodatkowe świadczenie finansowe.
Swoboda wyboru miejsca pracy, zaufanie pracodawcy i dodatkowe pieniądze.
Właśnie takie warunki pokazują mi, że nowoczesne zatrudnienie nie musi oznaczać ciągłej kontroli i sztywnego harmonogramu.
Liczy się odpowiedzialność, profesjonalizm i rezultat.
Dla mnie to ogromna wartość. Mogę rozwijać karierę w Belgii, nie rezygnując z obecności zawodowej w Holandii.
Dwa kraje, jeden rynek możliwości i znacznie większa swoboda działania.
A życie w Belgii?
Flandria okazała się bardzo pozytywnym zaskoczeniem.
Bliskość Holandii, wspólny język niderlandzki oraz silne powiązania gospodarcze sprawiają, że czuję się tutaj bardzo dobrze.
Jednocześnie Belgia ma własny charakter, kulturę i sposób życia.
Weekendy wykorzystuję natomiast na odkrywanie Walonii – francuskojęzycznej części Belgii.
Historyczne miasta, zamki, wzgórza, piękne krajobrazy i zupełnie inna atmosfera. Czasami trudno uwierzyć, że wszystko to znajduje się w tak niewielkim kraju.
Czy żałuję swojej decyzji?
Zdecydowanie nie.
Holandia dała mi bardzo wiele. To tam przez ponad trzy dekady zdobywałem doświadczenie, wykształcenie, rozwijałem działalność i budowałem swoją pozycję zawodową.
I nadal pozostaje ważną częścią mojego życia.
Ale Belgia otworzyła przede mną kolejne drzwi.
Dzisiaj rozwijam się w sektorze finansowym, zajmując się kredytami hipotecznymi, ubezpieczeniami, finansowaniem oraz planowaniem finansowym.
Mam możliwość wykorzystania swojego międzynarodowego doświadczenia, znajomości języków i kontaktów zawodowych na dwóch rynkach.
Nie twierdzę, że Belgia jest idealna albo że pod każdym względem przewyższa Holandię. Każdy kraj ma swoje plusy i minusy.
Jednak na obecnym etapie mojego życia zawodowego znalazłem tutaj coś szczególnie cennego:
Lepsze perspektywy finansowe, elastyczność, zaufanie, swobodę działania i nowe możliwości rozwoju.
A przede wszystkim nie musiałem wybierać między Holandią a Belgią.
Mogę działać w obu krajach. I właśnie to uważam za jeden z największych sukcesów tej zmiany.
Po 32 latach w Holandii rozpoczynam nowy rozdział. Nie zamykam poprzedniego – po prostu rozszerzam swoje możliwości.
Bo rozwój nie polega na tym, żeby zapominać, skąd się przyszło, ale żeby wiedzieć, dokąd chce się iść.
A Wy? Gdybyście mieli możliwość lepszych zarobków, większej swobody i pracy w dwóch krajach, zdecydowalibyście się na podobny krok?
