Często opowiadam Wam o burgundzkim stylu życia w Belgii. O dobrym jedzeniu, lokalnych restauracjach, belgijskim piwie, długich rozmowach przy stole i umiejętności cieszenia się codziennością.
Ale czym tak naprawdę jest ten słynny Bourgondische levensstijl, o którym tak często wspominam?
To coś znacznie więcej niż dobre jedzenie!
W Belgii mówi się bourgondisch leven, kiedy ktoś potrafi korzystać z przyjemności życia. Nie chodzi o luksus, drogie restauracje czy wydawanie fortuny. Chodzi o podejście do życia.
O to, żeby znaleźć czas na wspólny obiad, delektować się jedzeniem, wypić dobre piwo lub kieliszek wina, spotkać się z rodziną i przyjaciółmi, a przede wszystkim – nie traktować każdej minuty wyłącznie jako okazji do pracy.
Określenie to nawiązuje do historycznej Burgundii i bogatej kultury dworskiej książąt burgundzkich, którzy w późnym średniowieczu panowali również nad znaczną częścią dzisiejszej Belgii.
A gdzie najlepiej poznać belgijski styl życia? Oczywiście przy stole!
Belgia, Francja i wielka wojna o frytki
Od dziesięcioleci Belgowie i Francuzi spierają się o to, kto pierwszy wymyślił frytki.
Według popularnej belgijskiej legendy ich historia sięga okolic Dinant, nad rzeką Mozą.
Mieszkańcy mieli zwyczaj smażenia małych rybek wyławianych z rzeki. Kiedy zimą Moza zamarzała i nie można było łowić ryb, zaczęli podobno kroić ziemniaki na kształt małych rybek i smażyć je zamiast nich.
Piękna historia, prawda?
Problem w tym, że historycy nie znaleźli przekonujących dowodów potwierdzających tę opowieść. Istnieją również źródła wskazujące na rozwój frytek w Paryżu pod koniec XVIII i w XIX wieku.
Nie możemy więc z całą pewnością powiedzieć, że frytki wynaleziono w Belgii.
Ale jedno jest pewne: Belgowie uczynili z frytek prawdziwą część swojej kultury kulinarnej!
Belgijska frituur czy friterie to nie tylko punkt gastronomiczny. To miejsce spotkań i element codziennego życia.
Co naprawdę jedzą Belgowie? Tradycyjne belgijskie potrawy
1. Stoofvlees / Carbonnade flamande
Wołowina długo duszona w belgijskim piwie, z cebulą, musztardą i czasami piernikiem. Najczęściej podawana z frytkami. Jeden z największych klasyków belgijskiej kuchni.
2. Gentse waterzooi
Tradycyjne danie pochodzące z Gandawy. Delikatna potrawa z ryb lub kurczaka, warzyw i kremowego sosu. Dawniej przygotowywana przede wszystkim z ryb słodkowodnych.
3. Mosselen met friet / Moules-frites
Małże z frytkami. Belgijski klasyk, szczególnie popularny latem i podczas sezonu na małże.
4. Boulets à la liégeoise
Słynne klopsiki z Liège, podawane w charakterystycznym słodko-kwaśnym sosie z dodatkiem syropu z jabłek i gruszek. Specjalność Walonii.
5. Witloof met ham en kaas / Chicons au gratin
Cykoria belgijska zawinięta w szynkę, zapiekana pod sosem beszamelowym i serem. Tradycyjne domowe jedzenie.
6. Paling in 't groen
Węgorz w zielonym sosie przygotowywanym ze świeżych ziół. Dawna specjalność Flandrii, szczególnie regionów nadrzecznych.
7. Konijn met pruimen / Lapin aux pruneaux
Królik duszony ze śliwkami, cebulą i często piwem. Tradycyjne danie spotykane w wielu belgijskich domach.
8. Vol-au-vent
Kurczak z pieczarkami w kremowym sosie, często podawany w cieście francuskim i oczywiście z frytkami.
9. Garnaalkroketten / Croquettes aux crevettes grises
Krokiety z małych szarych krewetek z Morza Północnego. Prawdziwy przysmak belgijskiego wybrzeża.
10. Luikse salade / Salade liégeoise
Ciepła sałatka z ziemniaków, zielonej fasolki i boczku, często z dodatkiem cebuli i octu. Tradycyjna potrawa regionu Liège.
A co z belgijskimi zupami?
Belgowie mają również swoje tradycje zupowe!
– Kervelsoep – zupa z trybuli.
– Witloofsoep – krem z belgijskiej cykorii.
– Preisoep – zupa porowa.
– Waterkerssoep – zupa z rukwi wodnej.
– Tomatensoep met balletjes – pomidorowa z małymi klopsikami, niezwykle popularna w belgijskich domach.
I oczywiście coś słodkiego!
Nie można zapomnieć o belgijskich gofrach.
Gaufre de Liège – cięższy, słodszy gofr z kawałkami cukru perłowego, który karmelizuje się podczas pieczenia.
Gaufre de Bruxelles – lekki, prostokątny i chrupiący gofr, często podawany z cukrem pudrem, owocami lub bitą śmietaną.
Do tego belgijska czekolada, praliny, speculoos i tradycyjne regionalne wypieki.
Dlaczego tak często mówię o burgundzkim stylu życia?
Bo moim zdaniem jest w nim coś, czego we współczesnym świecie coraz bardziej brakuje.
Umiejętność cieszenia się tym, co mamy tu i teraz.
Nie wszystko musi być szybkie. Nie każda chwila musi być produktywna. Nie każdy posiłek trzeba zjeść w piętnaście minut.
W Belgii wspólny stół jest często miejscem spotkań, rozmów i budowania relacji. Dobre jedzenie nie musi być luksusem zarezerwowanym na specjalne okazje.
I właśnie dlatego tak bardzo podoba mi się określenie Bourgondische levensstijl.
Bo bogactwo życia nie zawsze mierzy się pieniędzmi. Czasami mierzy się chwilami, które potrafimy naprawdę przeżyć.
A Wy? Znacie już belgijską kuchnię? Które z tych dań próbowaliście, a które chcielibyście spróbować?
